17 sierpnia 2018

Znudzony przedszkolak na szlaku – zabawy podczas wędrówek

Okres wakacyjny obfituje w wiele okazji do wspólnych, rodzinnych spacerów. Dla części rodzin wyprawy w plener to sposób na aktywny odpoczynek i szansa na zacieśnianie więzi. Dla dzieci to niesamowita okazja na kontakt z naturą, który jest nam wszystkim niezwykle potrzebny.

 
W czasach wszechobecnych ekranów, elektroniki i betonu, wyjście z domu i kontakt z przyrodą jest często odbierany jako nudny, męczący lub czasami nawet przerażający – i to zarówno przez dzieci, jak i przez rodziców. Przez przebywanie przez większą część czasu w miastach i brak kontaktu z naturą na co dzień, ludzie często popadają w stan tzw. zespołu deficytu natury. Nie jest to per se jednostka chorobowa, ale stan, w którym czujemy się nie najlepiej psychicznie oraz, co pokazuje coraz więcej badań, zwiększa się ryzyko chorób cywilizacyjnych. Sposobem, by się przez tym zespołem uchronić to stawianie na nieskrępowany kontakt z naturą, już od dziecka. Kontakt i zabawa w plenerze daje też inne korzyści: statystycznie dzieci mające możliwość obcowania z przyrodą są bardziej kreatywne, wyciszone.

 
Wspólne wyprawy, te małe i te duże, mogą być zapalnikiem do tego kontaktu. Będą okazją do poznawania świata wokół nas w jego pierwotnej postaci, nie jako obrazka w książce (czy coraz częściej – na tablecie lub ekranie komputera), ale jako żywego organizmu. Starsze dzieci docenią zwrócenie uwagi na różne gatunki roślin – drzew, krzewów, kwiatów. Młodsze – z uwagą wysłuchają, że mijany właśnie strumień wpadnie kiedyś do morza. Rodzic będący źródłem informacji – czasem ciekawostek, czasem po prostu wiedzy – staje się przewodnikiem i autorytetem dla dziecka.

 
Oczywiście nie każde dziecko będzie chciało słuchać wykładu podczas mozolnej wędrówki na przykład w górach. Dlatego lepiej przygotować się też do aktywności fizycznych: wyścigów do najbliższego oznaczenia szlaku, pojedynków z użyciem patykowych mieczy lub układania z patyków czy szyszek drogowskazów dla ociągającej się części rodziny. W motywacji małym wędrowcom pomagają również historyjki o mijanych drzewach (kto wie, może mieszkają tam elfy?) lub liczenie, za ile zakrętów ukaże się schronisko. Przy okazji można zacząć uczyć dziecko korzystania z papierowych map, co samo w sobie będzie atrakcją.

 
Wykorzystanie pieszych wycieczek do zabawy siłą rzeczy angażuje też dorosłego, który ma szansę na wejście do świata dziecka – czasami z pozycji nauczyciela, ale też z pozycji towarzysza zabaw. Takie chwile mogą stać się podstawą dobrych wspomnień oraz mocniejszych więzi w rodzinie, czyli podstawy naszego życia z dziećmi.

 
Bibliografia
R. Louv, Ostatnie dziecko lasu, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2014.
R. Louv, Witamina N, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2016.
M. Woch, Góry z dzieckiem, Pascal, Warszawa 2018.